"Z daleka od mleka". Co ciekawego znalazłem w książce Bożeny Przyjemskiej?

Co można znaleźć w mleku i czy jest się czego obawiać? Jaki wpływ ma mleko na ludzki organizm? W artykule znajdziecie trochę interesujących faktów, na które natknąłem się w tytułowej książce. Informacje, których wiarygodność potwierdziłem w innych źródłach, będą oznaczone jakimś dopiskiem ode mnie.



Skład mleka.

Autorka podaje, że mleku krowim 80% białek stanowi kazeina, a w mleku ludzkim są to białka serwatkowe. - Sprawdziłem. Zgadza się, ale w mleku ludzkim i tak jest około 25% kazeiny...

Mleko zawiera insulinopodobne czynniki wzrostu IGF-1 i IGF-2, które zwiększają u ludzi ryzyko wystąpienia raka. - Z tego co czytam w sieci, to nie ma zbyt wielu badań na szkodliwość tych czynników wzrostu.

Przyjemska pisze, że w jednej szklance mleka znajduje się aż 59 różnych hormonów i czynników wzrostu.- Z tego co czytam w innych źródłach, to stężenia hormonów w mleku nie mają żadnego wpływu na ludzki organizm, gdyż hormony to białka, a każde białko ulega denaturacji w kwaśnym pH naszego żołądka, przez co traci on jakąkolwiek aktywność biologiczną.


Co jeszcze można znaleźć w mleku?

Pisarka podaje, że w mleku można znaleźć radioaktywne związki strontu 90, jodu 131 i cezu 137, a także aluminium, czy środki ochrony roślin tj Dioxin. - Faktycznie, można znaleźć na to potwierdzenie w sieci.

Według Przyjemskiej w tym białym płynie można znaleźć również retrowirus białaczki krowiej, bakterie Staphylococcus, Salmonella i Listeria. - Potwierdzam.

W książce czytamy również, że do mleka przenikają podawane krowom antybiotyki, które niszczą florę bakteryjną u ludzi oraz uszkadzają układ immunologiczny. - Potwierdzam.

Co druga przemysłowo hodowlana krowa ma zapalenie gruczołów mlecznych, co powoduje produkcję ropy, która dostaje się do mleka. Przemysł mleczarski ustalił normy na poziomie 400 000 białych krwinek ropy na 100 mililitrów mleka. - Potwierdzam.


Jak działa mleko na zdrowie?

Mleko i jego przetwory powodują wytwarzanie śluzu, który stanowi pożywkę dla bakterii, podrażnia śluzówkę oraz drogi oddechowe. - Potwierdzam.

Enzymy trawienne (zazwyczaj) tną białka na większe cząstki – peptydy, a te z kolei na aminokwasy. Organizm ludzki nie posiada wszystkich enzymów niezbędnych do trawienia glutenu (ze zbóż) i kazeiny (z mleka), dlatego białka te mogą zostać rozłożone jedynie do peptyd. Badania wspomniane przez autorkę mają wskazywać na "destrukcyjny wpływ" tych cząstek na cały organizm ludzki. Peptydy uszkadzają śluzówkę jelit, a przez powstałe nieszczelności, przedostają się do krwiobiegu. Wtedy nasz układ odpornościowy wkracza do akcji, aby je zniszczyć.

Autorka powołuje się na prezentację dr. Michaela Gregera, który przekonując do zaprzestania mleka i jego przetworów, mówi m.in. o beta-kazomorfinach, które powodują zmiany w zachowaniu u osób z autyzmem, cukrzycę młodzieńczą, psychozy, kłopoty z krążeniem oraz uwalnianie histaminy za przeciwciał IgE co skutkuje alergią.

Obecna w mleku insulina przyczynia się do powstania insulinooporności u osób spożywających duże jego ilości. Glukoza i galaktoza z mleka wpływa natomiast na uszkodzenie nerek i tworzenie katarakty.

Wg autorki, produkty uboczne pasteryzacji wpływają na rozwój chorób serca.

Nietolerancja laktozy i galaktozy powoduje skurcze jelit, wzdęcia, gazy, biegunki, powolne uszkodzenie nerek oraz zakłócenie absorpcji żelaza, co może być powodem anemii.


Mleko a osteoporoza.

Znajdujący się w mleku wapń przyczynia się do zwapnień w obrębie tkanek i narządów, a jego białka mają wg autorki powodować ucieczkę minerałów alkalizujących z kości – w tym wapnia.

Pisarka powołuje się również na film autorstwa Johna Robbinsa pt. "Diet for New America", który przytacza badania na tworzenie się złogów miażdżycowych w naczyniach wieńcowych poprzez wapń pochodzący z mleka. Może on przyczyniać się do zawału serca, kruchości kości i zmian chorobowych w obrębie komórki.

Nadmiar wapnia pochodzącego z mleka ma rzekomo powodować stymulację produkcji komórek kościogubnych – osteoklastów, które osłabiają kości.

Autorka wspomina o dowodach naukowych na uszkodzenia komórek kościotwórczych przez znajdującą się w mleku kazeinę. Przytacza słowa z artykułu Russella Eatona w gazecie "News Medical", że "mleko jest najczęstszą przyczyną osteoporozy. Jego białko bardziej niż inne produkty żywnościowe niszczy komórki kościotwórcze".


Leczenie osteoporozy.

Pisarka mówi o roli, jaką odgrywa magnez. Reguluje on poziom wapnia wewnątrz komórki, rozpuszcza złogi wapnia obwodowego, podnosi gęstość kości, obniża ogólną śmiertelność.

Wspomniane są również witaminy D3 i K.

Witamina D3 reguluje aktywność 2000 genów, chroni przed osteoporozą, pobudza mineralizację kości oraz obniża ogólną śmiertelność.

Witamina K pomaga rozpuszczać zwapnienia, poprawia gęstość kości, aktywuje białko stymulujące usuwanie zwapnień, neutralizuje powodujący kalcyfikację warfarin oraz obniża śmiertelność spowodowaną chorobami serca.

Autorka powołuje się na ogólne zalecenia dr. Levy, by m.in. nie zażywać wapnia, żelaza i miedzi, ale przyjmować duże dawki witaminy C. W zaleceniach tych jest również zmiana diety na alkaliczną i bezmleczną oraz wyleczenie zębów i przyzębia, usunięcie toksycznych materiałów dentystycznych oraz usunięcie leczonych kanałowo zębów.


Ciekawostka o sercu.

Przyjemska mówi o badaniach, które dowodzą, że "serce jest dystrybutorem krwi o różnym składzie potrzebnej do odżywiania różnych narządów".

Wszystkie naczynia w organizmie człowieka mają objętość 25-30 litrów, a krwi jest raptem 5 litrów. Serce dobiera skład krwi oraz kieruje ją do odpowiednich narządów i części ciała.


Inne.

B. Przyjemska porównuje zachodnią medycynę do medycyny chińskiej, w której to już starożytni lekarze spostrzegli negatywny wpływ produktów mlecznych na zdrowie, przez co zostały one całkowicie wyeliminowane z diety chińskiej.

Według autorki, po odstawieniu glutenu i produktów mlecznych, trzeba będzie poczekać kilka tygodni na poprawę samopoczucia.


Moja opinia.

Książka porusza sporo ciekawych zagadnień związanych z mlekiem, o których zwykle się nie mówi. Trochę nie podoba mi się, że wydana była w 2017 r., a większość przytaczanych artykułów i badań ma ponad 20 lat. Budzi to wiele pytań i wątpliwości: czy nie ma żadnych nowych badań?, czy stan zaprezentowanej przez autorkę wiedzy jest oby na pewno aktualny?, a może pisarka celowo powołuje się na stare badania, bo nowe mówią co innego? Dla mnie, jako polskiego czytelnika, nieco nie w smak jest to, że prawie wszystkie źródła podane przez Bożenę Przyjemską są w języku angielskim. Moją uwagę zwróciły też gdzieniegdzie powtórzenia tych samych informacji w niewiele zmienionej formie. Mimo wielu pytań i wątpliwości, z którymi pozostałem po lekturze książki, uważam, że warto było ją przeczytać.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz