"Z daleka od mleka". Co ciekawego znalazłem w książce Bożeny Przyjemskiej?

0
COM

Co można znaleźć w mleku i czy jest się czego obawiać? Jaki wpływ ma mleko na ludzki organizm? W artykule znajdziecie trochę interesujących faktów, na które natknąłem się w tytułowej książce. Informacje, których wiarygodność potwierdziłem w innych źródłach, będą oznaczone jakimś dopiskiem ode mnie.



Skład mleka.

Autorka podaje, że mleku krowim 80% białek stanowi kazeina, a w mleku ludzkim są to białka serwatkowe. - Sprawdziłem. Zgadza się, ale w mleku ludzkim i tak jest około 25% kazeiny...

Mleko zawiera insulinopodobne czynniki wzrostu IGF-1 i IGF-2, które zwiększają u ludzi ryzyko wystąpienia raka. - Z tego co czytam w sieci, to nie ma zbyt wielu badań na szkodliwość tych czynników wzrostu.

Przyjemska pisze, że w jednej szklance mleka znajduje się aż 59 różnych hormonów i czynników wzrostu.- Z tego co czytam w innych źródłach, to stężenia hormonów w mleku nie mają żadnego wpływu na ludzki organizm, gdyż hormony to białka, a każde białko ulega denaturacji w kwaśnym pH naszego żołądka, przez co traci on jakąkolwiek aktywność biologiczną.


Co jeszcze można znaleźć w mleku?

Pisarka podaje, że w mleku można znaleźć radioaktywne związki strontu 90, jodu 131 i cezu 137, a także aluminium, czy środki ochrony roślin tj Dioxin. - Faktycznie, można znaleźć na to potwierdzenie w sieci.

Według Przyjemskiej w tym białym płynie można znaleźć również retrowirus białaczki krowiej, bakterie Staphylococcus, Salmonella i Listeria. - Potwierdzam.

W książce czytamy również, że do mleka przenikają podawane krowom antybiotyki, które niszczą florę bakteryjną u ludzi oraz uszkadzają układ immunologiczny. - Potwierdzam.

Co druga przemysłowo hodowlana krowa ma zapalenie gruczołów mlecznych, co powoduje produkcję ropy, która dostaje się do mleka. Przemysł mleczarski ustalił normy na poziomie 400 000 białych krwinek ropy na 100 mililitrów mleka. - Potwierdzam.


Jak działa mleko na zdrowie?

Mleko i jego przetwory powodują wytwarzanie śluzu, który stanowi pożywkę dla bakterii, podrażnia śluzówkę oraz drogi oddechowe. - Potwierdzam.

Enzymy trawienne (zazwyczaj) tną białka na większe cząstki – peptydy, a te z kolei na aminokwasy. Organizm ludzki nie posiada wszystkich enzymów niezbędnych do trawienia glutenu (ze zbóż) i kazeiny (z mleka), dlatego białka te mogą zostać rozłożone jedynie do peptyd. Badania wspomniane przez autorkę mają wskazywać na "destrukcyjny wpływ" tych cząstek na cały organizm ludzki. Peptydy uszkadzają śluzówkę jelit, a przez powstałe nieszczelności, przedostają się do krwiobiegu. Wtedy nasz układ odpornościowy wkracza do akcji, aby je zniszczyć.

Autorka powołuje się na prezentację dr. Michaela Gregera, który przekonując do zaprzestania mleka i jego przetworów, mówi m.in. o beta-kazomorfinach, które powodują zmiany w zachowaniu u osób z autyzmem, cukrzycę młodzieńczą, psychozy, kłopoty z krążeniem oraz uwalnianie histaminy za przeciwciał IgE co skutkuje alergią.

Obecna w mleku insulina przyczynia się do powstania insulinooporności u osób spożywających duże jego ilości. Glukoza i galaktoza z mleka wpływa natomiast na uszkodzenie nerek i tworzenie katarakty.

Wg autorki, produkty uboczne pasteryzacji wpływają na rozwój chorób serca.

Nietolerancja laktozy i galaktozy powoduje skurcze jelit, wzdęcia, gazy, biegunki, powolne uszkodzenie nerek oraz zakłócenie absorpcji żelaza, co może być powodem anemii.


Mleko a osteoporoza.

Znajdujący się w mleku wapń przyczynia się do zwapnień w obrębie tkanek i narządów, a jego białka mają wg autorki powodować ucieczkę minerałów alkalizujących z kości – w tym wapnia.

Pisarka powołuje się również na film autorstwa Johna Robbinsa pt. "Diet for New America", który przytacza badania na tworzenie się złogów miażdżycowych w naczyniach wieńcowych poprzez wapń pochodzący z mleka. Może on przyczyniać się do zawału serca, kruchości kości i zmian chorobowych w obrębie komórki.

Nadmiar wapnia pochodzącego z mleka ma rzekomo powodować stymulację produkcji komórek kościogubnych – osteoklastów, które osłabiają kości.

Autorka wspomina o dowodach naukowych na uszkodzenia komórek kościotwórczych przez znajdującą się w mleku kazeinę. Przytacza słowa z artykułu Russella Eatona w gazecie "News Medical", że "mleko jest najczęstszą przyczyną osteoporozy. Jego białko bardziej niż inne produkty żywnościowe niszczy komórki kościotwórcze".


Leczenie osteoporozy.

Pisarka mówi o roli, jaką odgrywa magnez. Reguluje on poziom wapnia wewnątrz komórki, rozpuszcza złogi wapnia obwodowego, podnosi gęstość kości, obniża ogólną śmiertelność.

Wspomniane są również witaminy D3 i K.

Witamina D3 reguluje aktywność 2000 genów, chroni przed osteoporozą, pobudza mineralizację kości oraz obniża ogólną śmiertelność.

Witamina K pomaga rozpuszczać zwapnienia, poprawia gęstość kości, aktywuje białko stymulujące usuwanie zwapnień, neutralizuje powodujący kalcyfikację warfarin oraz obniża śmiertelność spowodowaną chorobami serca.

Autorka powołuje się na ogólne zalecenia dr. Levy, by m.in. nie zażywać wapnia, żelaza i miedzi, ale przyjmować duże dawki witaminy C. W zaleceniach tych jest również zmiana diety na alkaliczną i bezmleczną oraz wyleczenie zębów i przyzębia, usunięcie toksycznych materiałów dentystycznych oraz usunięcie leczonych kanałowo zębów.


Ciekawostka o sercu.

Przyjemska mówi o badaniach, które dowodzą, że "serce jest dystrybutorem krwi o różnym składzie potrzebnej do odżywiania różnych narządów".

Wszystkie naczynia w organizmie człowieka mają objętość 25-30 litrów, a krwi jest raptem 5 litrów. Serce dobiera skład krwi oraz kieruje ją do odpowiednich narządów i części ciała.


Inne.

B. Przyjemska porównuje zachodnią medycynę do medycyny chińskiej, w której to już starożytni lekarze spostrzegli negatywny wpływ produktów mlecznych na zdrowie, przez co zostały one całkowicie wyeliminowane z diety chińskiej.

Według autorki, po odstawieniu glutenu i produktów mlecznych, trzeba będzie poczekać kilka tygodni na poprawę samopoczucia.


Moja opinia.

Książka porusza sporo ciekawych zagadnień związanych z mlekiem, o których zwykle się nie mówi. Trochę nie podoba mi się, że wydana była w 2017 r., a większość przytaczanych artykułów i badań ma ponad 20 lat. Budzi to wiele pytań i wątpliwości: czy nie ma żadnych nowych badań?, czy stan zaprezentowanej przez autorkę wiedzy jest oby na pewno aktualny?, a może pisarka celowo powołuje się na stare badania, bo nowe mówią co innego? Dla mnie, jako polskiego czytelnika, nieco nie w smak jest to, że prawie wszystkie źródła podane przez Bożenę Przyjemską są w języku angielskim. Moją uwagę zwróciły też gdzieniegdzie powtórzenia tych samych informacji w niewiele zmienionej formie. Mimo wielu pytań i wątpliwości, z którymi pozostałem po lekturze książki, uważam, że warto było ją przeczytać.


Zawał serca. Już na miesiąc wcześniej możemy wiedzieć, że do niego dojdzie.

0
COM

Okazuje się, że wbrew obiegowej opinii, zawał serca nie pojawia się nagle, a organizm już na kilka tygodni wcześniej zaczyna przed nim ostrzegać. Jeśli będziemy o tym wiedzieć, to mamy szansę zawczasu zareagować.


Obraz Pexels z Pixabay


Na co powinniśmy zwrócić uwagę?

- Już nawet na pół roku przed zawałem, może pojawiać się powtarzające się uczucie duszności z niemożnością wzięcia głębokiego oddechu.

- Jednym z najwcześniej pojawiających się sygnałów jest pojawiające się nagle i bez wyraźnej przyczyny nadmierne pocenie się czoła, klatki piersiowej, dłoni i stóp.

- Pojawia się i utrzymuje zmęczenie. Zwężone tętnice ograniczają dopływ krwi do serca, co objawia się brakiem energii. Jeśli proste, codzienne czynności nagle stały się dla Was męczące, to warto wziąć to za znak ostrzegawczy.

- Pogorszone krążenie powoduje zawroty głowy w wyniku zmniejszenia dopływu krwi do mózgu.

- Jeśli do tej pory nie mieliśmy problemów żołądkowych, a teraz towarzyszą nam pieczenie w żołądku, czy kłucie w klatce piersiowej, to może to być sygnał problemów z sercem.

- Ból w klatce piersiowej, połączony z uczuciem ucisku i napięciem pod żebrami, może pojawić się jeszcze wiele dni przed zawałem.

- Zmniejszony przepływ krwi powoduje drżenie nóg już nawet po niewielkim wysiłku.

- Ścisły związek układu krwionośnego i oddechowego może przyczynić się do niedotlenienia serca, uczucia duszności, zadyszki.

- Powtarzające się nieregularne bicie serca, które trwa zwykle 1-2 minut, powinno wzbudzić Waszą czujność i skierować Was do lekarza.

- Jednym z ostatnich sygnałów ostrzegawczych jest drętwienie lewej ręki. Jeśli ból promieniuje przez ramiona, kark oraz szczękę to powinniśmy natychmiast wezwać pogotowie.


Oczywiście, wszystko powyższe może być zwiastunem zbliżającego się zawału serca, ale część z tych objawów może równie dobrze oznaczać zupełnie inny problem zdrowotny. Jeśli zauważymy takie symptomy to, zamiast samemu się diagnozować, lepiej udać się do lekarza na stosowne badania. Nawet jeśli lekarz potwierdzi problemy z sercem, to mamy co najmniej dwie możliwości – przeżywać, że "o rany, czeka mnie zawał...", albo wziąć się za siebie i zrobić co się da, aby tego uniknąć i następnie naprawić swoje zdrowie.


Piramida zdrowego żywienia – bądźcie ostrożni.

0
COM

Ten krótki artykuł ma wzbudzić Waszą czujność, byście nie brali za pewnik wszystkiego, co widzicie, a informacje, które mogą mieć potencjalny wpływ na Wasze zdrowie, powinniście weryfikować w innych źródłach.




Przeglądałem niedawno poradniki wydawnictwa Literat z serii "Porady Lekarza Rodzinnego" i jednym z nich, o podtytule "Nadciśnienie tętnicze" napotkałem na fatalnie opisaną piramidę zdrowego żywienia. Sposób, w jaki zrobiona jest piramida, może wprowadzać w błąd, a opis środkowej części "kilka razy dziennie" może wyrządzić komuś wiele szkód.




Pierwszą mniej poważną rzeczą jest rozmieszczenie grafik czerwonego mięsa i ciasta. Oba te produkty znajdują się bardziej na żółtym polu, niż na czerwonym... Z pewnością wielu osobom będzie to "na rękę", szczególnie że napisane jest, że produkty z tego pola można zjadać kilka razy dziennie :) Niestety, muszę zmartwić tych, którzy nie wiedzą... ciasta i czerwone mięsa powinny być zjadane jak najrzadziej. Zaleca się przyjąć spożycie na poziomie RAZ w miesiącu.

Najpoważniejszym błędem jest natomiast sam opis żółtego pola, jako "kilka razy dziennie". Podejrzewam, że to zwykła pomyłka, a komuś chodziło o kilka razy w tygodniu... może miesiącu...

Wiarygodne źródła najczęściej podają, że zalecane spożycie żółtego sera i białego mięsa to 2-3 razy w tygodniu.

Najtragiczniejsze w skutkach może być bardzo częste spożywanie sera żółtego. Po pierwsze jest on bardzo kaloryczny. Przykładowo 6 plasterków żółtego sera ma podobną kaloryczność jak tabliczka czekolady. Jego częste spożycie to prosta droga do otyłości, a podwyższające cholesterol właściwości mogą przyczynić się do rozwoju miażdżycy i chorób serca. Żółtemu serowi przypisywane są również stany zapalne w ciele, wysypki i trądzik, a znajdująca się nim duża zawartość sodu może prowadzić do nadciśnienia i cukrzycy.


 

Codzienne naliczanie odsetek oszczędności (ERSP) Revolut.

0
COM

Revolut chwali się na swojej stronie internetowej, że w 2021 roku ma mieć dostępną funkcję zarabiania na swoich oszczędnościach, nawet do 0.65% dziennie. Tak naprawdę, poza informacją na ich stronie internetowej, to nikt nic nie wie... No może coś wiedzą nieliczni...



W witrynie internetowej Revolut'a niestety nie znajdziemy żadnej informacji o tym, czy usługa jest już wprowadzona, czy dopiero będzie. Wiadomo tylko, że ERSP ma być dostępne w Europie w tym roku.

Przeszukiwanie aplikacji czy artykułów pomocy technicznej również nic nie da...


Pisząc do pomocy technicznej, dowiedziałem się, że w moim kraju usługa nie jest jeszcze dostępna... No dobra... To ciekawe gdzie jest dostępna? Przeszukiwałem sieć, zadając różne pytania wujkowi google w języku angielskim i niestety nie znalazłem zupełnie nic. Może Wy mieliście więcej szczęścia?

Sól. Lecznicze właściwości. Nieco faktów z książki dr I. Nieumywakina.

0
COM

Książka jest ciekawa, co być może również i Wy stwierdzicie po przeczytaniu tego krótkiego streszczenia. Osobiście mnie nie interesowała treść dotycząca historii soli, przypraw, ludowych sposobów leczenia czy zastosowania w gospodarstwie domowym, dlatego nie będzie ona elementem tego artykułu, ale warto byście wiedzieli, że takie rzeczy też w niej znajdziecie :)




Rola soli.

Nieumywakin podkreśla ważną rolę soli w diecie, która to zaopatruje organizm w sód i chlor, niezbędne w procesie tworzenia alkalii i kwasu solnego – głównych składników soku żołądkowego. Sól jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania komórek i rozprowadzania wody w tkankach, a jej obecność w ślinie, pocie, moczu i łzach jest dowodem na jej czynny udział w fizjologicznych procesach organizmu.

Reabsorbcja soli.

Organizm ludzki ma zdolność ponownego wchłaniania soli z jelit, do których dostała się wraz z sokiem żołądkowym i przetrawionym jedzeniem, ale zwiększona perystaltyka lub biegunka mogą spowodować, że ta sól zostanie utracona.

Niedobór soli.

Przyczynia się do obniżenia ciśnienia krwi, zawałów, wylewów. Dieta niskosolna przyczynia się do skurczów naczyń krwionośnych (wzrost reniny we krwi), zmniejszenia produkcji insuliny, zaburzenia przemiany materii i ogólnego zanieczyszczenia organizmu. Widocznym objawem może być zmęczenie.

Nadmiar soli.

Powoduje zaburzenia systemu wydalniczego oraz zatrzymywania wody w organizmie, czego efektem są obrzęki i zwiększone ciśnienie krwi. System neuroendokrynny i nerki są mocno obciążone.

Nieymywakin uważa, że zatrucie solą spożywczą jest niemalże niemożliwe, ale jeśli spożyciu dużych jej ilości będzie towarzyszył deficyt wody to może nastąpić odwodnienie z hiponatermią, czyli stan obniżonego poziomu sodu w surowicy krwi.

Dzienna dawka.

Nieumywakin, jako złoty środek, zaleca 2,5-3 gramów dziennie.

Sól spożywcza.

Jej minusem jest to, że nie zawiera potasu, a jego proporcjonalna zawartość do sodu w organizmie jest bardzo ważna. Potas wytwarzany jest w organizmie w wyniku trawienia pokarmu, ale sól spożywcza potrafi go dezaktywować.

Usuwanie starych komórek.

Nieumywakin przytacza zalecenia ukraińskiego naukowca Borysa Bołotowa na wydalanie zestarzałych komórek z organizmu. Radzi on przyjmowanie szczypty soli 30 minut po jedzeniu. Ten zabieg wspomoże wydzielanie pepsyny oraz kwasu solnego, które mają pomóc w usunięciu starych komórek, a tym samym stworzenia miejsca na młode. Pomiar promieniowania elektromagnetycznego w funkcji długości fali (analiza spektralna) dostarcza nauce informacji, że w wieku 10 lat człowiek ma już około 7-10% starych komórek, a przy pięćdziesiątce dochodzi nawet do 50%.

Bariera krew-mózg.

Płyn mózgowo-rdzeniowy, w którym pływa mózg, zawiera większy stosunek sodu do potasu, w porównaniu do innych cieczy organizmu. Naczynia włosowate mózgu pełnią rolę filtrów, które uniemożliwiają niepożądanym substancjom dostęp do mózgu (bariera krwi do mózgu). Jak napisał naukowiec, większość leków nie potrafi pokonać tej bariery, dlatego niektóre leki muszą być sporządzane według specjalnych technologii. Ważnym aspektem, o którym możemy przeczytać w książce, jest wpływ odwodnienia na pojawienie się zaburzeń w pracy wspomnianych naczyń włosowatych, przez co do mózgu dostają się zanieczyszczające go substancje. To natomiast może prowadzić do powstania takich chorób jak stwardnienie rozsiane, choroba Parkinsona, czy choroba Alzheimera.

Co pompuje krew w organizmie?

W książce natknąłem się na ciekawostkę, o której wcześniej nie miałem pojęcia. Naukowiec uważa, że serce nie jest pompą do przepompowywania krwi, a swego rodzaju odbiornikiem, zbiornikiem dystrybucji, kurkiem, przez który pompowana jest krew do arterii. Nieumywakin stwierdza, że pompą nie jest serce, a naczynia włosowate. Drugim sercem nazywa żyły, umożliwiające powrót krwi do serca. W przypadku niedostatecznej ilości ruchu kapilary niewiele pomagają sercu, a to powoduje jego przedwczesne zużycie.

Konsekwencje popijania pokarmów.

Według naukowca, aby nie przeszkadzać układowi pokarmowemu w trawieniu posiłków, powinniśmy pić 10-15 min przed jedzeniem oraz 1,5-2 godzin po nim. Popijając w trakcie jedzenia, spłukujemy kwas żołądkowy, który dostaje się do dolnych partii jelita cienkiego. Jak podkreśla autor "każdy narząd układu pokarmowego jest jak warsztat, w którym rozpoczęte reakcje powinny się zakończyć". Spłukane do jelita cienkiego soki trawienne sprzyjają tworzeniu się w nim środowiska kwaśnego, zamiast alkalicznego. To powoduje fermentację, gnicie, narusza mikroflorę oraz zaburza cały proces trawienia i wchłaniania produktów.

Żucie gumy.

Pracująca szczęka powoduje, że mechanizm trawiący produkuje soki żołądkowe. Jeśli żujemy gumę przy pustym żołądku, to układ trawienny jest oszukiwany, co w następstwie może prowadzić do niewłaściwej jego reakcji, kiedy pokarm faktycznie się pojawi.

Obrzęki.

Naukowiec przypomina, że wystarczy zmniejszyć spożywanie soli, aby usunąć znaczną część płynów z ciała. Długotrwałe zmniejszenie spożycia soli prowadzi niestety do usunięcia również ważnych pierwiastków takich jak sód, chlor, potas i magnez.

Inne.

Naukowiec uważa, że organizm ma możliwość zgromadzenia zapasu wody na nie więcej niż 3 dni.

Praktykowanie ćwiczeń świecy, półświecy lub stania na głowie, zdaniem autora przyczyni się do znormalizowania dostaw płynów do mózgu, a to może pomóc przy zaburzeniach systemu nerwowego.


Kilka słów o książce "Nie daj się wkręcać szarlatanom..."

0
COM

Książka jest dość ciekawa i nawet przyjemnie się czytało opinie jej autorów. Zalecają oni sceptycyzm wobec opinii lekarzy i naukowców oraz nieuleganie autorytetom. Uważam, że dokładnie w ten sam sposób powinniśmy podejść do tej książki, która tematy omawia dość ogólnikowo i przede wszystkim jest bardzo subiektywnie nacechowana. Poniżej znajdziecie nieco interesujących wypowiedzi, które znalazłem w książce.




Bolerioza, kleszcze.

"Jeśli zauważymy wczepionego kleszcza, trzeba go natychmiast usunąć, wyciągnąć pęsetką, bez wykręcania, a potem zdezynfekować skórę. Ponieważ kleszcz nie jest w stanie zarazić człowieka krętkami przez 12 do 24 godzin po ukąszeniu, jak najszybsze usunięcie go jest skuteczną metodą zapobiegawczą". Tutaj zwróciłem uwagę na to, że nie wszędzie spotkamy się z informacją, że jeśli szybko usuniemy właściwie kleszcza, to raczej nic nam nie grozi. Warto zwrócić również uwagę, że nadal spotykamy się z przekonaniem, że kleszcze można wykręcać. Takie informacje nadal widnieją na niektórych znanych serwisach internetowych np. portal.abczdrowie.pl.


Autorytety.

W książce czytamy, że "naukowcy i lekarze są tylko ludźmi i nie mogą wiedzieć wszystkiego. Historia medycyny pełna jest fundamentalnych błędów, propagowanych przez dziesięciolecia...". Najmniejsze znaczenie powinniśmy przykładać do opinii naukowców wyrażanych publicznie, które mogą nie być zweryfikowane przez innych specjalistów, a natomiast mogą być "dziwaczne i bliskie teoriom spiskowym". Autorzy zwracają uwagę, byśmy byli sceptyczni i "nie dali się złapać na lep autorytetu". Jako jedyne rzetelne źródło informacji naukowych podaje się prestiżowe czasopisma naukowe i artykuły, które można znaleźć w wyszukiwarce PubMed. W książce czytamy również, że jeśli źródłem informacji jest nieformalna wypowiedź "autorytetu" i "nie da się przyporządkować jej do żadnej konkretnej pracy naukowej, to informację należy traktować jako niepotwierdzoną opinię".


Oczy.

Autorzy podają, że"Znakomita większość specjalistów uważa, że nie możemy sobie zniszczyć wzroku, po prostu męcząc go". W sieci łatwo znaleźć inne opinie, ale na chwilę obecną nie próbowałem dochodzić prawdy.


Woda.

Autorzy książki uważają, że ogólnie przyjęte zalecenia ilości spożywanej wody nie mają podstaw naukowych. Uważają też, że nie ma dowodów na to, że kawa, herbata czy soki nie są źródłami wody dla naszego organizmu. Podają, że nasze dzienne zapotrzebowanie na wodę jest znacznie mniejsze niż 2-3 litry, a prawie wszystkie badania populacyjne pokazują, że ludzie przeciętnie wypijają 1,5-2 l płynów. Autorzy twierdzą, że nasze organizmy dają nam znać, że chce nam się pić i nie jest prawdą, że nasz organizm jest już wtedy odwodniony. Ostatnio omawiałem książki F. Batmanghelidjego, który sugeruje, że niemal wszyscy jesteśmy odwodnieni, a uczucie pragnienia jest już objawem odwodnienia... Gdzie leży prawda? Nie wiem...


Przeziębienie.

Zimno i wyziębienie organizmu nie są bezpośrednią przyczyną przeziębienia, które zwykle wywoływane jest przez rinowirusy. Żeby się przeziębić, trzeba najpierw się zarazić, podają autorzy.


Przeciwutleniacze.

Autorzy uważają, że przeciwutleniacze nie działają, że zanim dotrą do miejsca potencjalnego działania, to po drodze mogą zostać unieczynnione przez maszynerię enzymatyczną organizmu. W książce zwraca się również uwagę na to, że podawanie profilaktyczne antyoksydantów może zarówno pomóc, jak i zaszkodzić, gdyż przeciwdziałamy naturalnym mechanizmom antynowotworowym. Komórki kancerogenne powstają ciągle, ale większość z nich jest unieszkodliwiana przez układ odpornościowy na skutek generowania reaktywnych form tlenu. Działając na nie przeciwutleniaczami, możemy przyczyniać się do rozwoju nowotworu. Przyznam do momentu przeczytania tej książki, myślałem, że przeciwutleniacze są super, ale teraz już rozumiem, że nie jest to tak zero-jedynkowa kwestia. W sieci możemy poczytać o tym jak szkodzą one palaczom czy nawet ogólnie skracają życie...


Homeopatia.

W książce możemy przeczytać, że setki badań klinicznych w przytłaczającej większości wykazały, że leki homeopatyczne nie leczą skuteczniej niż kulki z cukru, albo efekt ten był słaby.


Metabolizm.

Autorzy informują, że nie można obwiniać "wolnego metabolizmu" o swoją nadwagę, gdyż jest on szybszy u osób z nadwagą niż u tych szczupłych. Każda komórka ciała zużywa energię, a im mamy tych komórek więcej, tym szybszy jest metabolizm.


Nadwaga.

Jako jedną z przyczyn nadwagi podaje się tzw. ukryty głód, którym jest powodowany brakiem istotnych składników diety. Dla tych, którzy nie czytali moich artykułów na temat książek dr Batmanghelidjego, powiem, że twierdzi on, że nasz organizm może nie odróżniać uczucia głodu od pragnienia. Wobec tego, w obliczu głodu, powinniśmy najpierw wypić do dwóch szklanek wody i upewnić się, czy "głód" nie wróci. Jak pisał on w swoich książkach "ciało otrzymuje pokarm zamiast wody", a to może prowadzić do otyłości.


Akupunktura.

W książce czytamy, że nikomu nie udało się odkryć czegoś takiego jak energia życiowa, a w akupunkturze stymulowane są po prostu zakończenia nerwowe. Działanie akupunktury ma być w dużej mierze efektem placebo. Badania kliniczne nie odpowiedziały jednoznacznie na pytanie, czy dokładna lokalizacja wkłucia igły ma jakieś znaczenie oraz, czy np. meridiany w ogóle istnieją.


Autorzy.

Pod treścią książki "Nie daj się wkręcać szarlatanom. Posłuchaj, co o zdrowiu mówi nauka!" podpisali się: dr n. med. Ewa Krawczyk, dr hab. January Weiner oraz dr n. med. Jacek Belowski. Rekomendacje na tytułowej stronie napisali prof. dr hab. Ewa Bartnik z Uniwersytetu Warszawskiego i dr Paweł M. Boguszewski z Instytutu Nenckiego.