Sztuczna Inteligencja cz1. ChatGPT

0
COM

 Pewnie zetknęliście się już w sieci, z różnymi aplikacjami sztucznej inteligencji. Jedne pozwalają nam tworzyć obrazy i animacje na podstawie słów kluczowych, a inne, takie jak ChatGPT, posiadają ogromną bazę wiedzy, na podstawie, której udzielają nam odpowiedzi, niemalże jakbyśmy rozmawiali z człowiekiem. 

W tym artykule chciałem po krótce przybliżyć Wam, czym jest ChatGPT. Artykuł ma formę krótkiego wywiadu, który przeprowadziłem z AI. 

Oto fragment:

Ja: W jaki sposób się uczysz?

ChatGPT: "Jako model językowy, uczę się poprzez uczenie maszynowe, które polega na przetwarzaniu dużych ilości danych tekstowych i nauczeniu się wzorców językowych z nich. Dzięki temu potrafię odpowiadać na pytania i polecenia użytkowników w sposób naturalny i zrozumiały. Proces uczenia się trwał długo i wymagał dużych zasobów obliczeniowych, ale dzięki temu jestem w stanie odpowiadać na pytania dotyczące różnych tematów i pomagać ludziom w ich codziennych potrzebach."


Ja: Skąd bierzesz dane do nauki?

ChatGPT: "Jako model językowy, zostałem wytrenowany na dużych zbiorach danych tekstowych, takich jak artykuły z gazet, książki, strony internetowe i inne materiały tekstowe. Zbiory te zawierały różne rodzaje tekstów, takie jak artykuły naukowe, opowieści, książki popularnonaukowe, wiadomości i inne, co pozwoliło mi nauczyć się różnych stylów językowych i zrozumieć różnorodne tematy. Dzięki temu potrafię odpowiadać na pytania dotyczące różnych dziedzin wiedzy i pomagać ludziom w różnych sytuacjach."


Ja: Sam znajdowałeś te zbiory danych, czy ktoś przygotował Ci paczkę gotowych zbiorów?

ChatGPT: "Jako model językowy, nie miałem bezpośredniego udziału w tworzeniu zbiorów danych, które służyły do mojego trenowania. Zostały one przygotowane przez zespół naukowców i programistów w celu nauczenia mnie różnych wzorców językowych i zrozumienia różnych tematów. Zbiory te zostały opracowane z wielu różnych źródeł, takich jak artykuły z gazet, książki, strony internetowe i inne materiały tekstowe, a następnie przetworzone i przygotowane do użycia w procesie uczenia maszynowego. Dzięki temu miałem możliwość nauczenia się różnych wzorców językowych i zrozumienia różnorodnych tematów."


Ja: Wciąż się uczysz, czy skończyłeś się już uczyć?

ChatGPT: "Jako model językowy, nie mam zdolności do uczenia się w taki sam sposób jak ludzie. Zostałem zaprogramowany z określoną wiedzą i umiejętnościami, które zostały wyuczone podczas procesu trenowania na dużych zbiorach danych tekstowych. Nie jestem w stanie samodzielnie zdobywać nowych informacji ani uczyć się nowych rzeczy, ale jestem w stanie odpowiadać na pytania i polecenia użytkowników na podstawie tego, co już wiem. Dlatego też nie można powiedzieć, że skończyłem się już uczyć, ale też nie uczę się w taki sam sposób jak ludzie. Jestem zdolny do udzielania odpowiedzi i pomocy na podstawie tego, co już wiem, ale nie mam zdolności do samodzielnego zdobywania nowych informacji."


Ja: Co zrobić, abyś od razy wyświetlał odpowiedzi bez symulacji pisania?

ChatGPT: "Przepraszam, ale jako sztuczna inteligencja nie mogę zmienić sposobu, w jaki prezentuję odpowiedzi. Jest to część mojego projektowania i nie jest możliwe zmienienie tego, abym od razu wyświetlał odpowiedzi bez symulacji pisania. Staram się odpowiadać tak szybko, jak to możliwe, ale niektóre pytania mogą wymagać więcej czasu i pracy, aby uzyskać odpowiedź. Jeśli masz jakieś pytania lub potrzebujesz pomocy, proszę o kontynuowanie konwersacji, a ja postaram się udzielić odpowiedzi tak szybko, jak to możliwe."


Może więcej coś wrzucę przy innej okazji :)

Chat GPT znajdziecie TUTAJ

Jak uzyskać polski IBAN w Revolut?

2
COM

 Krótko i na temat. 

    Pierwsza, chyba najważniejsza rzecz, o której mało kto wie - JEŚLI WERYFIKOWAŁEŚ KONTO PRZY POMOCY INNEGO DOKUMENTU, NIŻ DOWÓD TOŻSAMOŚCI, TO NIE DOSTANIESZ POLSKIEGO IBAN. To jakaś kwestia regulacji prawnych. Rozwiązaniem będzie aktualizacja danych i przesłanie skanu dowodu osobistego.

    Jeśli powyższy akapit mamy za sobą, a dalej nie dostaliśmy polskiego numeru rachunku w Revolut, to można poczekać tydzień lub dwa. Jeśli to nie przyniosło skutku to mamy dwie możliwości:

1. Wykupienie wyższego planu, np. Premium. Użytkownicy wyższych planów mają w pierwszej kolejności nadawane polskie numery IBAN w Revolut. Tutaj zaznaczę, że mamy 14 dni na odstąpienie od umowy. Jeśli w tym czasie dostaniemy "co chcemy", to rezygnujemy z wyższego planu i przechodzimy na standard, a Revolut zwraca nam kasę :)

2. Rozmowa z konsultantem na czacie aplikacji. Revolut niby ma 500 polskich konsultantów, ale doświadczenie pokazuje, że i tak później trafia się na Chińczyka, korzystającego z translatora :) 

Powiem najpierw że pisanie maili, rozmowy na Facebooku lub Twitterze, nic nie dadzą, bo tam odpowiadają tylko na proste pytania, nie dotyczące bezpośrednio konta. Rozmowa poprzez aplikację, automatycznie weryfikuje naszą tożsamość, a "agent" może od razu podziałać na naszym koncie. 

Z moich obserwacji wynika, że konsultant może bardzo szybko przydzielić nam polski IBAN Revolut. 

Aby skorzystać z tej opcji należy: Wejść w aplikację mobilną Revolut -> “Profil” - kliknij w swoje zdjęcie lub inicjały na górze po lewej -> ikona znaku zapytania "Pomoc" -> ikona chmurki “Nowy czat” -> w rozmowie wpisz frazę "live agent", aby połączyć się z żywym doradcą. 

Jeśli pomogłem to miło będzie jeśli PODZIĘKUJESZ


Moja opinia o książce „Co powinniśmy jadać, a czego unikać. Dieta optymalna.” Dr Ewy Bednarczyk-Witoszek

0
COM


Moja opinia o książce „Co powinniśmy jadać, a czego unikać. 
Dieta optymalna.” Dr Ewy Bednarczyk-Witoszek




Książki Pani Ewy pokazał mi niedawno pewien ciekawy i sympatyczny Pan. Mimo że usłyszałem, że autorka leczy ludzi dietą opartą o grupę krwi, to postarałem się bardzo nie uprzedzać. Pomyślałem, że być może wszechświat podsunął mi teraz te książki w jakimś celu… Może miałem się czegoś z nich nauczyć… Dlatego też, po powrocie do domu, siadłem do komputera i zamówiłem dwie książki Pani doktor. Tę, wspomnianą oraz „Dietę Dobrych Produktów”. Kiedy książki przyszły, „zasiadłem” do „tytułowej” pozycji wieczorem… Przeczytałem 20 stron i zrozumiałem! Wszechświat chciał, bym przestrzegł ludzi przed czytaniem książek tej autorki!

Zanim napiszę, że mam wrażenie, że książka zawiera praktycznie same bzdury, to może odniosę się do tych 20 przeczytanych stron… A! Nie. Kurcze, już napisałem, co o tym sądzę :) Dobra lecimy!

Już we wstępie czytamy, że Pani Ewa w swoim programie żywienia czerpie dużo z Diety Kwaśniewskiego, czyli tej wciąż popularnej, opartej na najgorszej jakości tłuszczach, przed którą od lat jesteśmy przestrzegani. Zaznaczę, że to dopiero drugi akapit wstępu, a ja już widzę, że autorka czerpie wiedzę chyba jeszcze z czasów, kiedy mówiło się ludziom, że cukier jest zdrowy.

Kawałek dalej autorka porusza temat odżywiania zgodnego z grupą krwi, co było popularne pod koniec ubiegłego wieku i do dzisiaj nauka nie potwierdziła skuteczności tych metod.

Niektóre zdania, autorka buduje w takim sposób, że serio nie wiem co chciała w nich przekazać. Najpierw pisze, że „trudno przedawkować węglowodany”, jedząc m.in. ziemniaki, ale w następnym zdaniu, pisze, że należą one do „najsłodszych węglowodanów”, które trzeba kontrolować, jeśli je się je często. Nie kumam ani sensu używania określenia „najsłodsze”, ani dwóch nieco sprzecznych ze sobą zdań. Tutaj też autorka wymienia gorzką czekoladę pośród produktów węglowodanowych, a to produkt bardziej tłuszczowy, niż węglowodanowy.

W rozdziale I, już w pierwszym akapicie autorka proponuje dzienne proporcje makroskładników, ale robi to w sposób, który nie będzie zrozumiały dla „przeciętnego zjadacza chleba”. Zaprezentowane wartości należy przeliczyć „na kilogram masy ciała”. Według mojej wiedzy, proponowane przez autorkę przyjmowanie zaledwie 1g białka na 1kg masy ciała może być za mało, nawet dla osoby, która w ogóle nie jest aktywna fizycznie.

Na tej samej stronie, czytamy, że najbardziej wartościowym białkiem jest jest żółtko jaja. Rozumiem ten punkt widzenia, bo kiedyś było ono takim „punktem zero”. W tabelkach wartości biologicznej białek możemy zobaczyć, że naukowcy nadali mu wartość „100”, ale są inne, jeszcze bardziej wartościowe źródła białka. Taki izolat białka serwatki ma nadaną wartość aż 159 ;)

Ciut niżej czytamy sprzeczne ze sobą zdania. Najpierw, że wg Kwaśniewskiego zapotrzebowanie na białko jest najniższe i wynosi 50-60g na dobę, a w następnym zdaniu, że „inni autorzy polecają podobnie” – minimum 50g na dobę. To nie są jednoznaczne zdania. Dodam tutaj, że Pani Ewa zapomniała (a może nie) o tym, że zapotrzebowanie zależy od naszej wagi ciała i aktywności fizycznej. Autorka jeszcze „zauważa na sobie”, że „w stanie pełnego zdrowia (…) minimalizuje się potrzeba spożycia białka”. Nie wiem co tutaj miała na myśli, ale to zdanie brzmi dla mnie szkodliwie.

Na ostatniej (do której dotrwałem), dwudziestej stronie autorka przytacza słowa Kwaśniewskiego, że węglowodany są „mało wydajnym” produktem żywnościowym i mają niską wartość kaloryczną. Oba te określenia są błędne. Aby sprostować te tragiczne dane, powiem, że węglowodany mają identyczną wartość kaloryczną jak białka, czyli 4kcal na 1g, a produkty posiadające węglowodany w składzie mogą mieć nawet bardzo dużą gęstość kaloryczną. Ponadto węglowodany posiadają dużo niższy efekt termiczny, niż białka i organizm potrzebuje nawet 7x mniej energii zużyć na ich trawienie. Oznacza to, że węglowodany są najszybszym i najłatwiejszym źródłem energii dla organizmu.

Podsumowując.

Możliwe, że w książce znajduje się coś wartościowego, ale jej nie polecam nikomu. Ani osobie zaczynającej przygodę ze zdrowym odżywianiem, ani osobie, która ma już jakieś doświadczenie. Z moich obserwacji wynika, że Pani Ewa ma przestarzałą i nieuporządkowaną wiedzę. Osoba niedoświadczona nie będzie potrafiła „przecedzić” zawartych w książce informacji. Ktoś, kto chciałby uzupełnić wiedzę o nieznane sobie pojęcia, również powinien poszukać tej wiedzy gdzieś indziej, jeśli nie chce spędzać więcej czasu na weryfikacji danych w google, niż na samym czytaniu. Osobiście szkoda mi czasu na kontynuację czytania książek tej autorki.