Tego o nerwicy nie wiedzieliście

2
COM

Powiedzcie „czego się boicie”, a zostaniecie uzdrowieni… Oczywiście dalej będzie mowa o lęku, który nie jest tym samym co strach. Strach jest realny, a lęk to jego irracjonalna, wyobrażona forma, kiedy np. przewidujecie, że coś się może stać… Przekaz pierwszego zdania pozostaje prawdziwy.




Nerwica to nie bycie nerwowym

Wiele osób myśli, że kiedy łatwo się denerwują, kiedy są chodzącym kłębkiem nerwów, to oznacza, że mają nerwicę. Symptomy te mogą być również elementem tej jednostki chorobowej, która klasyfikowana jest dokładniej jako „zaburzenia lękowe”, ale nie muszą. Każdy człowiek może odczuwać zupełnie inne objawy nerwicy. Możecie mieć bóle głowy, brzucha, uciski w klatce piersiowej, biegunki, wymioty, odczuwać nadmierne zmęczenie, trudności z koncentracją i pamięcią, czuć ciągły niepokój lub cierpieć na bezsenność. Objawów może być bardzo wiele. Samych rodzajów nerwic jest wiele. Zazwyczaj są to fobia społeczna, zespół lęku uogólnionego, zespół stresu pourazowego oraz zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Kiedyś częściej używało się określeń typu nerwica lękowa, nerwica depresyjna, czy nerwica natręctw. Nie będę tutaj opisywał każdego rodzaju nerwicy. Ważne jest byście po prostu zdawali sobie sprawę, że nerwica daje wiele objawów, ale nie o tym będzie ten artykuł :)


Co na nerwicę? Czym leczyć nerwicę?

Przede wszystkim musicie wiedzieć, że nie ma czegoś takiego jak lek na nerwicę. Jedynym sposobem na poradzenie sobie z nią jest psychoterapia i zrozumienie jej mechanizmów. Tabletkami możecie jedynie zmniejszać i maskować jej objawy. Nic więcej.

Ale… Jako że rozumiem, że niektórzy z Was mogą nie być w stanie podjąć się jakiejkolwiek terapii bez zmniejszenia objawów to napiszę poniższe…

Naturalnie… Bardzo polecam suplementację Ashwagandhą, która może pomóc na wielu polach, ale zauważalnie pomoże w problemach z bezsennością wywołaną stresem. Suplementacja Tryptofanem może działać na nas podobnie jak leki przeciwdepresyjne przepisane przez psychiatrę. Tryptofan jest prekursorem serotoniny, zwanej potocznie hormonem szczęścia. A o magnezie, który warto regularnie suplementować wspomnę tylko tyle, żebyście kupowali cytrynian bądź mleczan magnezu, bo są to najlepiej wchłaniające się jego formy. Jeśli nie jesteście zmuszeni do przyjmowania leków farmakologicznych, to zanim sięgniecie po jakąś chemię na maskowanie objawów depresji, lęku itd. to przetestujcie Ziele Dziurawca. Jest ono chyba najsilniejszym ziołem działającym na nasz organizm podobnie jak leki z grupy SSRI. Należy pamiętać, że albo dziurawiec, albo leki od psychiatry. Nigdy razem, bo mogą w niebezpieczny sposób podnieść poziom serotoniny i wywołać tzw. zespół serotoninowy. Dziurawiec wchodzi w interakcje z różnymi lekami, dlatego jeśli bierzecie leki, to musicie dowiedzieć się, czy możecie stosować dziurawiec.

Farmakologiczne… Tutaj skutecznym i stosunkowo bezpiecznym rozwiązaniem są preparaty zawierające sertralinę, która podobnie jak tryptofan wpływa na poziom hormonu szczęścia ;)


Nerwica to dar

Kiedy odczuwamy symptomy nerwicy, to mamy wrażenie, że to największe przekleństwo i zastanawiamy się, dlaczego akurat nas to spotkało. Jednakże chciałbym, byście spojrzeli na nią z innej perspektywy. Dzięki niej „musimy” zauważyć, że coś jest nie tak w naszym życiu, że coś powinniśmy zmienić, że postępujemy wbrew sobie. Ludzie, którzy nie dostali tego „daru”, czasem przez całe lata żyją w takim konflikcie z samymi sobą, ale nie potrafią się zatrzymać i zauważyć tego co rujnuje ich zdrowie. Kiedy już poznacie mechanizmy nerwicy to będziecie mogli korzystać z niej, jak z czarodziejskiej kuli, która mówi Wam, że czas na zmiany w życiu… Że powinniście zejść z drogi, którą właśnie podążaliście…


Główne przyczyny nerwicy

Najczęściej za Waszą nerwicą ukryty jest lęk bądź konflikty wewnętrzne. Bardzo często są one nieuświadomione i żyją w Was w ukryciu. Termin nerwica został zastąpiony w środowisku medycznym pojęciem zaburzeń lękowych, właśnie dlatego, że odkryto, że głęboko pod tym wszystkim co Wam dolega, leży właśnie lęk.

Odnośnie konfliktów wewnętrznych to chodzi o to, że „musicie” robić coś, co nie jest w zgodzie z Waszymi pragnieniami, wiarą, zasadami itd. Łatwiej będzie jeśli przedstawię to na przykładach:

1. Nie lubicie ćwiczyć, ale chcecie mieć wysportowane ciało. Tutaj powstaje konflikt. Albo ćwiczycie wbrew sobie, albo codziennie macie do siebie żal za to, że nic ze sobą nie robicie.

2. Uwielbiacie upojenie alkoholowe, ale wiecie, że skończy się ono kacem. Ograniczacie alkohol i czujecie się źle z tym, że nie bawiliście się tak „jak trzeba”. Upijacie się i macie do siebie złość za fatalne samopoczucie następnego dnia.

3. Pracujecie, choć nie lubicie, albo pracujecie w miejscu, którego nienawidzicie.

4. Wasze preferencje seksualne odbiegają od przyjętych norm. Albo musicie zrezygnować ze swoich pragnień, albo realizujecie je, każdego dnia obawiając się o konsekwencje, które się z tym wiążą.

5. Chcecie mieć dobrą, prestiżową pracę, ale nie lubicie chodzić do szkoły i się uczyć. Z czegoś zawsze rezygnujecie, na rzecz czegoś innego.

Nerwica bardzo często ujawnia się dopiero kiedy nagromadzi się w Was wiele tego typu konfliktów i lęków.


Czy nerwicę można wyleczyć?

Moim zdaniem tak. Wystarczy, że zrezygnujecie ze swoich pragnień, będziecie stawiać sobie tylko realne cele, nauczycie się cieszyć tym co macie, zaakceptujecie swoje życie i to co Wam się przydarza, przestaniecie uczestniczyć w wyścigu szczurów… Sami oceńcie na ile to jest realne w Waszym przypadku. Ja jednak wolę moją nerwicę ;)


A oto najlepszy sposób na nerwicę

„Niestety” trzeba nauczyć się obserwacji samych siebie. Należy uświadomić sobie jakie czynniki stoją za naszym kiepskim samopoczuciem i podjąć kroki ku wprowadzeniu zmian. Oczywiście sytuacje, w których robimy coś wbrew sobie będą pojawiać się zawsze, dlatego należy wypracować rozwiązania, które zmniejszą nasz dyskomfort, lub pozwolą nam spojrzeć na całą sytuację z zupełnie innej perspektywy.

Nerwica, jak wspomniałem, to nie tylko konflikty wewnętrzne ale i głęboko ukryte lęki, które wydobywają się z nas pod postacią różnych fizycznych objawów. Bardzo często będzie tak, że duszności, których zaczęliście doświadczać, ściskanie w żołądku, derealizacja, biegunka itd. będą dla Was łatwe do powiązania z sytuacją, której doświadczacie w tym momencie. Może to być wystąpienie przed publicznością, ale także przypomnienie sobie wywołującej lęk sytuacji, kiedy leżycie w wannie. Czasem jednak, naprawdę nie będziecie wiedzieć, skąd się pojawiły u Was te niepokojące objawy. Ale, najważniejsze byście wiedzieli, że jesteście w stanie czasem bardzo szybko pozbyć się tych objawów i poczuć dobrze.

Sposobem o którym mówię jest nazywanie emocji.

Kiedy czujecie objawy nerwicy, to „zatrzymajcie się”. Zamiast skupiać się na swoich objawach to zastanówcie się, co wywołało Wasze złe samopoczucie. Pamiętajcie, że zazwyczaj podstawą wszystkiego jest głęboko ukryty lęk. Nawet pod złością, której możecie w danej chwili doświadczać.

Zacznijcie nazywać swoje emocje, a nie będziecie wiedzieć kiedy, nagle ustąpią wszystkie objawy. Mówcie do siebie w stylu: „Czuję złość, że muszę tu być, ale właściwie to czuję lęk przed rozmową z tymi ludźmi. Obawiam się, że wygłupię się. Czuję lęk przed tym, że zostanę źle oceniony/a. Obawiam się, że oni mnie nie zaakceptują”. Szukajcie w sobie głębiej i precyzujcie co może wywoływać w Was lęk. Wymieniajcie wszystko co Wam przyjdzie do głowy, aż do momentu kiedy poczujcie ulgę. Jeśli dojdziecie do wprawy, to często będziecie zauważać, co dokładnie powodowało Wasze objawy. Będziecie w stanie powiązać, że np. duszności, czy ścisk w klatce piersiowej puścił Was nagle, kiedy powiedzieliście do siebie „czuję lęk przed tym, że wszyscy zauważą, że się rumienię”.

Odnalezienie prawdziwej przyczyny lęku pozwala nam jednocześnie zastanowić się „ i co najgorszego może się stać w tej sytuacji ”… Często zdacie sobie wtedy sprawę, że jednak nie byłoby to takie straszne :)


Na koniec

Chciałbym, aby ten artykuł był dla Was początkiem drogi do zrozumienia samych siebie. Pamiętajcie, że wiedza to potęga. Zdobywajcie wiedzę, a „poznacie swoje demony” :)

Rozumiem, że część z Was nie będzie czuła się na siłach, aby samemu sobie poradzić i będziecie potrzebować pomocy z zewnątrz, dlatego proponuję byście poszukali terapeuty poznawczo-behawioralnego, który będzie mógł z Wami spotykać się kilka razy w tygodniu. Innym, lepszym wyjściem jest wyjazd na kilka(naście) tygodni do ośrodka, który prowadzi codzienne zajęcia psychoterapeutyczne.

Jeśli czujecie się samodzielni, na siłach, to czytajcie wszystko co Wam wpadnie w rękę na temat nerwicy, lęku, depresji itd. Ja ze swojej strony polecam książkę „Powrót z krainy lęku. Listy o nerwicy.” Andrzeja Rogiewicza.




Co powinniście wiedzieć o tlenoterapii w komorze hiperbarycznej?

0
COM

Podobno uzdrawia, odmładza i jest cudownym lekiem na wiele schorzeń, ale nie każdego stać na to, by się o tym przekonał. Nie każdy też jest wystarczająco zdrowy, by móc skorzystać z takiej kuracji. Zabiegi z tlenoterapii są trochę jak biznes, w który musimy dużo włożyć, ale nie mamy żadnej gwarancji sukcesu. Może być tak, że zainwestujemy parę stówek i okaże się to strzałem w dziesiątkę, a może i być, że włożymy wiele tysięcy, a nie osiągniemy widocznych korzyści.




Jak działa komora hiperbaryczna?

Urządzenie to umożliwia przeprowadzenie tlenoterapii hiperbarycznej, podczas której oddychacie stuprocentowym tlenem w warunkach ciśnienia wyższego, niż atmosferyczne. Pozwala to dotlenić wszystkie tkanki organizmu. Koncentrator tlenu powinien co jakiś czas zmieniać skład podawanego powietrza, tak aby klient nie uległ zatruciu.


Gdzie można skorzystać z tlenoterapii?

Popularność Covid-19 przyczyniła się do powstania ogromnej grupy konsumentów gotowych skorzystać ze wszystkiego, co może zmniejszyć ich lęk przed strasznym wirusem. Okazuje się, że naiwnych ludzi jest tak wiele, że nie trudno było stworzyć zapotrzebowanie na wszystko, co może „chronić” przed zarażeniem się koronawirusem SARS-COV-2. W związku z powyższym w ostatnim czasie bardzo popularne jest przyjmowanie dożylne śmiercionośnych preparatów (tzw. szczepionek), noszenie różnych śmiesznych tkanin na twarzy, ale wokół pojawiają się również produkty, o których wie już znacznie mniejsza grupa ludzi. Allegro wypełniło się butlami z tlenem inhalacyjnym oraz nowymi producentami komór hiperbarycznych. Ceny komór znacznie staniały, a na rynku pojawiło się coraz więcej przedsiębiorców świadczących usługi hiperbarii.

Jeszcze 2 lata wstecz, trzeba było jechać do większego miasta na takie zabiegi. Teraz coraz więcej komór hiperbarycznych pojawia się w mniejszych miastach.

Jeśli zastanawiacie się, gdzie w Świętokrzyskim są komory do tlenoterapii, to znajdziecie je zarówno w Ostrowcu Świętokrzyskim, Kielcach, Starachowicach, jak i w totalnych zadupiach…

Sam korzystałem z zabiegów w jednoosobowej komorze hiperbarycznej w Starachowicach, ale podpowiem, że jest tutaj też inny punkt, w którym można leżeć we dwie osoby :)


Jakie miałem doświadczenia dzień po dniu?

Dzień 1.

Poszedłem nie do końca przygotowany. Nie zdawałem sobie sprawy z tego jak bardzo będzie mi potrzebna guma do żucia.

W ostatnich dwóch minutach dobijania powietrza / ciśnienia w komorze, uszy szybko zatykają się (jak podczas lotu samolotem). Aby uniknąć bólu, trzeba wyrównać ciśnienie w uszach. Zwykle powinno wystarczyć częste przełykanie śliny. Pierwszego dnia nie miałem gumy do żucia, a lęk, który się pojawił, sprawił dodatkowo, że po prostu brakowało mi śliny. Poradziłem sobie poprzez nerwowe połykanie śliny lub powietrza. Lęk, który mnie złapał, sprawił, że dość długo miałem wrażenie, że brakuje mi powietrza. Co jakiś czas doglądał mnie człowiek, który to prowadził i pomógł mi się trochę uspokoić.

Dzień 2.

Tego dnia wyposażyłem się już w gumy do żucia :) Poradziłem sobie z nieprzyjemnym zatykaniem uszu, a mój poziom lęku już był znacznie niższy. Tym razem natomiast dokuczał mi nieżyt nosa. Czasem mam tak, że bez wiadomej przyczyny nabrzmiewają mi śluzówki nosa i utrudnia mi to oddychanie. To też sprawiało, że brakowało mi powietrza, ale przeżyłem ten zabieg znacznie lepiej.

Dzień 3.

Z rana, przed sesją, czułem jakieś nieprzyjemne uczucia w zatoce czołowej. Trudno powiedzieć czy miało to związek z zabiegami, czy z jakąś delikatną infekcją. Na tlenoterapię zabrałem ze sobą sól fizjologiczną do płukania nosa oraz krople, w razie by znowu przytykał mi się nos, ale nie były mi potrzebne. Ten dzień był naprawdę udany. Nic mi bardzo nie dokuczało. Mogłem oddychać całkiem swobodnie. Sesja minęła w sposób zadowalający.

Dzień 4.

Mimo gumy do żucia nie byłem w stanie nadążać z odblokowywaniem prawego ucha. Próbowałem różnych metod, o których czytałem dzień wcześniej na internecie… Przełykałem ślinę, robiłem to też z zatkanym nosem, wymuszałem ziewanie, ruszałem szczęką, stosowałem metody Valsalvy i Frenzel’a, polegające na wydmuchiwaniu powietrza uszami. Niestety nic do końca nie działało. Pojawił się bardzo silny ból, który całkowicie ustąpił dopiero po kilkunastu minutach. To sprawiło, że znowu złapał mnie lęk, który utrudniał mi oddychanie przez część zabiegu. Po sesji dogadałem się, że jak to się powtórzy, to zatrzymamy proces dobijania powietrza, dopóki nie poradzę sobie z odetkaniem ucha.

Dzień 5.

Ten zabieg przeżyłem najgorzej. Znowu nie mogłem odetkać ucha. Zatrzymaliśmy napełnianie komory. Silny ból ucha ustąpił po jakichś 10 minutach, ale ucho odetkało mi się całkiem dopiero w domu, po około 5 godzinach. Zatrzymałem się na 5 zabiegach i nie wiem jeszcze, czy do nich wrócę. Przez około 2 tygodnie miałem w uchu pogłos „jak w studni”. Czytałem na internecie, że po kilku tygodniach powinno to ustąpić. Powinienem skonsultować to z laryngologiem, ale postanowiłem z tym również się wstrzymać i objawy ustąpiły. W międzyczasie okazało się, że mam zapalenie w zatoce szczękowej, więc mogła to być jedna z przyczyn moich dolegliwości.


Jak przeżyli te zabiegi inni z mojego otoczenia?

Na tlenoterapię woziłem jeszcze dwie kobiety. Obie bez większych problemów radziły sobie z etapem kompresji ciśnienia w komorze, ale natomiast proces dekompresji był dla nich bardzo nieprzyjemnym przeżyciem. Jedna z nich stwierdziła, że „były to tortury” :) Panie z zabiegów były bardziej zadowolone niż ja, ale mała liczba sesji nie przyniosła widocznych rezultatów (jak u mnie).


Jak długo trwa zabieg hiperbarii?

Zwykle 45-70 min. Internet mówi, że zabiegi powyżej 120 minut grożą zatruciem lub poparzeniem płuc. Moje sesje w komorze hiperbarycznej trwały 60 min od momentu dobicia ciśnienia, czyli w komorze siedziałem około 70 min. Czas kompresji i dekompresji wynosił po kilka minut. Podobno w tej komorze, z której ja korzystałem, nie było możliwości regulowania tempa kompresji, a szkoda, bo może zabieg nie byłby dla mnie tak uciążliwy. 

Warto tutaj dodać, że zwykle można do kabiny zabrać ze sobą podręczne rzeczy, dokumenty oraz telefon, który uprzyjemni wielu osobom ten „pobyt” :)


Komora hiperbaryczna opinie…

Wyniki wyszukiwania zalane są ofertami zabiegów hiperbarii oraz opisami ich cudownego działania. Ciężko jest natomiast znaleźć rzetelne opinie.

Sam nie zauważyłem na sobie żadnego pozytywnego działania tych zabiegów. Warto wspomnieć o tym, że komory hiperbaryczne są dużo bardziej „inwazyjne”, ale też skuteczniejsze od komór normobarycznych. Spotkałem się ze stwierdzeniem, że w komorze normobarycznej trzeba byłoby mieszkać, żeby odczuć pozytywne działanie na swój organizm. Ja na podstawie moich doświadczeń z bardziej niebezpieczną formą komór („hiper”), stwierdzam, że może w tym stwierdzeniu być dużo racji.

Po pięciu zabiegach tlenoterapii nie widzę żadnej poprawy skórnej (mam blizny i małego brodawczaka myrmecia). Nie odczułem też żadnej poprawy w idiopatycznym (naczynioruchowym) nieżycie nosa. Moje samopoczucie też nie poprawiło się, ani nie nabrałem energii, jak to podobno ludzie nabierają…


Powikłania po komorze hiperbarycznej.

Oficjalna narracja wskazuje na to, że powikłań nie powinno być, albo będą nieznaczne. Ja niestety doznałem jakiejś formy urazu ciśnieniowego ucha, który utrzymywał się około 2 tygodni.


Tlenoterapia – ile zabiegów potrzeba?

O tym raczej się nie mówi, ale zwykle potrzeba bardzo dużo. Przykładowo, aby wyleczyć mocno zaniedbaną stopę cukrzycową, potrzeba około 120 zabiegów. To jeśli nie wykupicie hurtem większej ilości zabiegów, to płacąc po 100 zł za zabieg, koszt wyleczenia wyniesie 12 tys. zł… Sporo…

Przyjmuje się, że branie poniżej 10 zabiegów może nie mieć sensu, o czym byłem informowany jeszcze przy pierwszej rozmowie telefonicznej.


Jak odzyskać konto YouTube, Gmail, Google?

0
COM
Jeśli nie odtworzycie idealnych warunków, w jakich wcześniej się logowaliście, to zazwyczaj po prostu się nie da. Firma gOOGLE zadbała o to, abyście na zawsze stracili dostęp do swoich wiadomości e-mail, możliwości dodawania filmów na swoich kanałach YouTube oraz do swoich ciężko zarobionych pieniędzy z programu Google AdSense.



 

Nawet jeśli macie wszystkie dane niezbędne do logowania (adres e-mail oraz hasło), ale zmieniliście urządzenie, z którego się logujecie oraz numer telefonu, to google nie pozwoli Wam już nigdy skorzystać z Waszego konta.


Zanim przeszukałem internet w poszukiwaniu sposobów na odzyskanie dostępu do mojego konta google, to przetestowałem wszystkie możliwe sposoby odzyskiwania konta google. Niestety mój numer telefonu zmieniłem już dawno, ale zapomniałem podać w google ten nowy… Później zmieniłem komputer na nowy, a mój internet mobilny wymieniłem na światłowodowy. Teraz google nie rozpoznaje urządzeń, z których się loguję i blokuje mi dostęp do konta. Odpowiedzi, które znalazłem na forach i blogach internetowych, jasno mówią, że już na zawsze straciłem dostęp do moich zasobów.


Kiedyś można było napisać wiadomość do supportu. Teraz jedyną formą kontaktu z gigantem jest przesłanie swojej opinii. Ja swoją opinię wysłałem, wraz z różnymi dowodami na to, że konto należy do mnie i zapytaniem, czy mogę odzyskać do niego dostęp, ale nie wiem, czy doczekam się kiedyś odpowiedzi. Jeśli tak, to postaram się dopisać do artykułu, jak sprawa potoczyła się dalej.

Aktualizacja z 28.11.21
Minęło dwa miesiące. Niestety żadnej odpowiedzi w ten sposób nie dostałem. Pisałem też zapytania na forach społeczności Google i jedyną odpowiedzią jaką uzyskałem jest, że "Jedyną drogą odzyskiwania konta jest formularz na stronie odzyskiwania konta" oraz "Na dzisiaj nie ma innej opcji odzyskiwania. Nie ma możliwości kontaktu z "ludzką "pomocą Google bo takiej pomocy dla odzyskiwania darmowych kont nie ma".
Wniosek z tego jest taki, że jeśli znajdziecie się w podobnej sytuacji jak ja, to pozostaje odpuścić sobie próby odzyskania konta, przynajmniej do czasu, aż coś się kiedyś zmieni w polityce googla. Być może w przyszłości "pozwolą nam" odzyskać nasze utracone konta. 
Jeśli coś się kiedyś dowiem, to postaram się zaktualizować ten wpis :)