Sól – Twoja droga do zdrowia. D. Brownstein – recenzja książki

"Sól soli nie równa" – napisał Jerzy Zięba w przedmowie do tej książki. Nie zgadzam się z tym i mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu, Wy też zaczniecie się zastanawiać, jak można wysnuwać podobne stwierdzenia...





Skład chemiczny soli.


D. Brownstein wielokrotnie powtarza jak jakąś mantrę, że "nieoczyszczona sól zawiera ponad 80 niezbędnych składników mineralnych. Sól rafinowana nie ma żadnego z nich" , albo że "nieoczyszczona sól jest witalnym składnikiem odżywczym, który jest wspaniałym źródłem minerałów".

Następnie pisząc o różnicach pomiędzy solami, podaje, że sól rafinowana to w 99,7% sód i chlor, a ta morska ma 14,3% wilgoci oraz 1,8% minerałów.

Później znowu stwierdza, że "Istnieje ogromna różnica pomiędzy rafinowaną a nierafinowaną solą. Nierafinowana jest przepełniona niezbędnymi minerałami i dostarcza organizmowi sód i chlor we właściwych proporcjach z ponad osiemdziesięcioma pierwiastkami śladowymi. Sól rafinowana jest złym wyborem (...) dostarcza bowiem organizmowi za dużo sodu, ponieważ brakuje efektu jego zbilansowania przez towarzyszące pierwiastki śladowe". Nie wiem kogo to przekonuje, ale nie mnie. Sól oczyszczona jest trucizną, a ta sama sól z dodatkiem wilgoci i niecałych 2% minerałów już jest lekiem...


Sól, a pH organizmu.


W książce możemy przeczytać, że żywność ma dramatyczny wpływ na pH organizmu i że pomocne w utrzymaniu go na właściwym poziomie może być spożywanie nierafinowanej soli. Rozumiem, że książka pierwotnie była napisana w 2010 r, oraz że jej treść nie została zaktualizowana, jednakże teraz już wiadomo, że żywność nie ma wpływu na zmiany pH krwi człowieka. Takie zmiany w niewielkim stopniu można zaobserwować w wydalanym moczu, jednakże mity związane z wpływem kwasowości, czy zasadowości pokarmów na organizm już zostały dawno rozwiane. Na stronie internetowej Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej możemy przeczytać np.:

"Należy pamiętać, że w organizmie ludzkim działają silne mechanizmy kompensacyjne, które zapobiegają powstawianiu kwasicy czy zasadowicy. Dieta wysokobiałkowa może wpłynąć na zwiększenie ilości kwaśnych produktów metabolicznych, jednak nie jest to ilość tak znacząca, z którą nie byłby w stanie poradzić sobie nasz organizm.

Permanentnie obecna nadmierna ilość kwaśnych produktów metabolicznych powstająca w wyniku stosowania diety wysokobiałkowej może negatywnie wpływać na pracę poszczególnych narządów, a w szczególności nerek i wątroby, które biorą udział w metabolizmie tych związków. Stosowana dieta nie będzie przyczyniała się zatem do zmian w pH krwi i rozwoju zaburzeń równowagi kwasowo-zasadowej, ale może przyczyniać się do pogorszenia pracy nerek czy wątroby."

Pomimo że wiemy już, że sól rafinowana i nierafinowana są niemal identyczne, oraz że dieta nie ma wpływu na pH krwi, jeśli nie jesteśmy ciężko chorzy, to David podaje, że "Konsekwencje spożywania dużych ilości rafinowanej soli, to niedobory mineralne, kwasica oraz zapoczątkowanie rozwoju chronicznych chorób".


Sól jako źródło mikroelementów.


W książce czytamy, że nierafinowana sól korzystnie wpływa na organizm, dostarczając mu minerałów tj. potas i magnez. Wyobraźcie sobie, że sól kamienna kłodawska ma około 10m g magnezu w 100 g, a zalecane dzienne spożycie wszystkich soli w ciągu doby wynosi ok. 5 g... Przy takim spożyciu soli, dostarczalibyśmy 0,5 mg magnezu dziennie, a nasze zapotrzebowanie średnio waha się pomiędzy 300, a 420 mg. Mamy na rynku oczywiście też sole wzbogacane w magnez, które mają około 80 mg Mg w 100 g, ale przy zalecanym spożyciu dostarczalibyśmy i tak 100 razy mniej magnezu niż potrzebują nasze organizmy. Mówienie o soli, jako źródle niezbędnych mikroelementów brzmi po prostu głupio.

Autor w swojej książce próbuje przekonać, że dieta niskosodowa może predysponować do zawału serca, bo przyczynia się do powstawania niedoborów minerałów takich jak wapń i magnez... Jak widać, autor serio traktuje sól jako źródło mikroelementów, ale jest to kompletnie niedorzeczne. Przy zalecanym dziennym spożyciu 5 g soli dostarczamy zaledwie 1,31% dziennego zapotrzebowania na wapń oraz mniej niż 1% zapotrzebowania na magnez.

Podkreślę jedną ważną rzecz. Ktoś kiedyś napisał artykuł o soli himalajskiej, w którym podał, że w zalecanej porcji 5 g soli znajduje się aż 0,16 g magnezu. Oczywiście na tej podstawie powstały dziesiątki artykułów z powielaniem tej bzdury! W 5 g soli Himalajskiej jest 0,8 mg magnezu, czyli 0.0008 g. Bardzo delikatna pomyłka, prawda? Na Wikipedii czytamy, że "Zgodnie z badaniami Austriackiego Stowarzyszenia Dietetyków, aby zapewnić dostateczną podaż takich minerałów jak wapń, magnez czy żelazo, należałoby spożywać co najmniej kilkadziesiąt łyżeczek soli „himalajskiej” dziennie (ponad 200 g)".


Sól a zdrowie.


Lekarz pisze o tym, że dieta o niskiej zawartości soli powoduje kumulację toksyn i zwiększenie stężenia niektórych hormonów, co służy zatrzymaniu większej ilości sodu przez nerki. Stwarza to większe ryzyko chorób sercowo-naczyniowych i trudności w leczeniu cukrzycy. Ok, w końcu coś mądrego, ale tylko na moment, bo autor znowu odwołuje się do tego, że sól możemy przyjmować tylko w postaci nieoczyszczonej... Problem dotyczył deficytu sodu, więc dlaczego nie można by używać do tego celu rafinowanej soli kuchennej?

Autor kolejny raz bredzi, że nierafinowana sól powoduje kwasicę. Nie wiem, czy on naprawdę nie wie, że żeby do tego doszło, to musielibyśmy mieć ciężko uszkodzone nerki? W przeciwnym wypadku to organizm sam pilnuje równowagi zasadowo-kwasowej.

Interesująco natomiast wygląda informacja przedstawiona przez Davida, o tym, że dieta niskosodowa nie ma większego wpływu na ciśnienie krwi u ludzi zdrowych. Jest to oczywiście stwierdzenie sprzeczne z większością środowisk naukowych i oficjalnie podawanych informacji, ale osobiście zamierzam zgłębić lepiej ten temat w niedalekiej przyszłości.

Brownstein jest przekonany, że głównymi przyczynami zaburzeń immunologicznych są: brak nieoczyszczonej soli w diecie i nadmiar tej oczyszczonej. Praktycznie żaden z dodatkowych mikroelementów przy normalnym spożyciu soli nie przekracza 1% naszego zapotrzebowania. To ma sprawiać, że stawiamy dwie, niemal identyczne sole, po różnych biegunach?

W innym miejscu autor pisze, że "Odpowiednia podaż soli i minerałów jest niezbędna, aby nadnercza pracowały optymalnie. Chroniczne nadużywanie soli rafinowanej doprowadza do ewentualnych problemów z nadnerczami". Parę zdań później pojawia się informacja, że "nierafinowana sól zawiera duże ilości magnezu", co pozwala zmaksymalizować wydolność nadnerczy. Pozwolę sobie już tego nie komentować...


Sól a nawodnienie organizmu.


Przyznam, że ciężko czytało mi się książkę, w której autor wielokrotnie powtarza nielogiczne dla mnie stwierdzenia, typu, że nierafinowana sól nawadnia organizm, a rafinowana przyczynia się do rozwoju chronicznych chorób, bo ciśnienie osmotyczne, jakie ona wytwarza, powoduje wyciąganie wody z komórek i odwodnienie organizmu. Za zatrzymywanie wody w organizmie odpowiada sód, którego jest bardzo dużo w każdej soli. Wszystkie sole spożywcze mają niemal identyczny skład, a śladowe ilości pierwiastków nie mogą wpłynąć na to, że jedna sól ma cudowne właściwości, a druga jest szkodliwa. Brak śladowych ilości pierwiastków nie sprawi, że zwykła, przetworzona sól będzie powodowała odwodnienie, a ta ze śmiesznie niską ilością magnezu, potasu czy wapnia, nagle będzie działała odwrotnie. Mam wrażenie, że autor sam nie wiedział, o czym pisze...


Podsumowanie.


D. Brownstein stwierdził, że "Ludzkie ciało zostało stworzone, aby jeść sól", że "nie możemy żyć bez soli", ale "każda ilość rafinowanej soli jest dla nas szkodliwa". W zasadzie to jest to książka, którą można by streścić w kilku zdaniach. Sól oczyszczona jest ble, ale ta nieoczyszczona już jest super, bo jest bogata w mikroelementy. Osobiście uważam, że pozycja ta świetnie pokazuje, że nie możemy bezkrytycznie przyjmować do siebie tego co przeczytaliśmy i opierać swojej wiedzy / przekonań jedynie na autorytetach. Ludzie wykształceni, czy eksperci w jakichś dziedzinach są po prostu ludźmi. Ich "wiedza" również może brać się z bezkrytycznego łykania stwierdzeń, które znajdą. Nie każdy posiada też umiejętność wyszukiwania i porównywania informacji. Nie powinniście wierzyć we wszystko, co ktoś powie, tylko dlatego, że jest np. lekarzem.


Jeśli spodobał Ci się artykuł i masz ochotę docenić moją pracę, możesz "rzucić mi piątaka", klikając przycisk "Postaw kawę" poniżej:

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Każda kwota ma znaczenie ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz